alitsea-nais.mylog.pl
Wchodząc po raz enty na bloga
Alitsea Nais, dokładnie wiem, co mnie tu spotka. Choć nie umiem nawet wymówić nazwy, postaram się według własnego uznania ocenić owego bloga.
Zdążyłam się juz kilkakrotnie przyjrzeć szablonowi i jestem dumna, że został wykonany samodzielnie przez autorkę bloga. Jest jednak w nim wiele niedociągnięć, o których, z racji swego perfekcjonizmu, muszę wspomnieć. Otóż czarne paski przewijania nie wpasowują się wcale w środek tabeli, gdzie tło jest fioletowe. Czarne linki za to trudno dojrzeć. Według mnie literki są za małe jak na opowiadanie, ponieważ oczy zbyt szybko się męczą przy takiej czcionce. No i jak na złość nie podoba mi się także kolor i styl linków, gdy najeżdżam na nie myszą. Cały szablon lepiej prezentowałby się bez pasków przewijania "w środku" i byłby wygodniejszy dla potencjalnego czytelnika.
Menu jest niby uporządkowane, jednak razi mnie zbyt duża ilość linków i ulubionych. Widzę też odtwarzacz muzyki, która na szczęście nie włączyła mi się samoczynnie i nie zagłuszyła mojego własnego Winampa. Jestem stanowczą przeciwniczką jakiejkolwiek muzyki na blogu, szczególnie tej, której w żaden sposób nie można opanować. Nieartykułowane dźwięki przeszkadzają mi w koncentracji.
Dział "O mnie" wprowadza mnie w dziwną krainę, którą trudno mi jest zrozumieć, jednak staram się zapamiętać chociaż podstawowe prawa rządzące tym nieznanym światem, który, jak sama twierdzisz, powstał w Twojej głowie. Tak bardzo zadziwiają mnie wszystkie szczegóły tutaj zawarte, że zaczynam się przekonywać do tego miejsca i wątpię w jego fantastyczność. Czy aby na pewno taka kraina nigdzie nie istnieje? Pozwalam sobie na powierzchowne przejrzenie reszty zadziwiających informacji o Alitsei i jej mieszkańcach, by czym prędzej przejść do czytania opowiadania.
Jestem zielona, jeśli chodzi o jakiekolwiek fantasy, więc zastanawiam się, czy te wszystkie nazwy, krainy i postacie zostały skądś zaczerpnięte, czy faktycznie zrodziły się w Twojej wyobraźni. Tak czy inaczej już w tym momencie kłaniam Ci się nisko, ponieważ tak szczegółowe, dokładne opisy, cała historia i geografia są dla mnie niesamowite. Dużo czasu spędziłam na zrozumieniu różnic czasu między Ziemią a tą magiczną krainą, którą właśnie zwiedzam. Przeanalizowałam kalendarz Arliński i z jako takim pojęciem o całym tym świecie postanawiam rzucić się w wir opowiadania właściwego z nadzieją, że je zrozumiem.
Zaczynam, jak przystało na nowego czytelnika, od kliknięcia w Prolog. Dowiaduję się, że czeka tu na mnie "ambitne autorskie fantasy/SF", które już wcześniej kiedyś gdzieś próbowałaś pisać, a teraz postanowiłaś je pogłębić. Boję się nadal, że nie sprostam tej historii ze swoją ograniczoną wiedzą i równie wąską wyobraźnią, jednak nie dowiem się, dopóki nie spróbuję. A więc - do dzieła!
Pierwsze, o czym chciałabym napisać w kwestii treści, to sposób wyrażania myśli bohaterów. To, co sobie pomyślał Liakoon powinno być ujęte w cudzysłów lub zaznaczone pochyłym pismem. Tak będzie bardziej przejrzyście. Do tego spacje, spacje między myślnikiem a tekstem! Tego wymagają normy www ;) Czytanie przerywa mi nieokiełznany mylog, który właśnie w tej chwili musiał się zaciąć. Zdążyłam jednak przeczytać prolog, który jest niczego sobie dla takiego szarego, zwykłego człowieczka jak ja. Nie mogę ocenić opowiadania w jakiś profesjonalny sposób, nie potrafię powiedzieć, czy to fantasy jest dobre, bo naprawdę słabo się na tym znam. Jestem w stanie jednak stwierdzić, że ta historia jest wciągająca i przede wszystkim bardzo przemyślana.
Wystawiam dziś piątkę za szczegóły, za stworzenie własnego świata, za wszystkie detale w treści. Braki są jedynie w wyglądzie. Kilka kosmetycznych poprawek zdziała cuda, a powiększenie literek pozwoli odwiedzającym na dłuższe kontemplacje nad Twoim blogiem.
